
05-01-12
Małysz i Marton coraz wyżej
Na piątym etapie rajdu Dakar znakomicie radził sobie Adam Małysz z pilotem Rafałem MartonemPiąty etap Dakar Rally 2012 i wywrotka Małysza
Na trasie między Chilecito a Fiambalą kierowane przez Adama Małysza Mitsubishi Pajero wylądowało na dachu. Mimo to pierwsza załoga RMF Caroline Team z dojechała na metę i w klasyfikacji generalnej plasuje się na 39. miejscu.
Wypadek nie był na szczęście groźny, a sama załoga wyszła z niego bez szwanku. Do wywrotki doszło przy niewielkiej prędkości. - Polecieliśmy na piach, a nie na skały, więc auto upadło dość miękko. Mechanicznie jest w dobrym stanie, ma tylko pogniecioną karoserię. Nie martwiłem się, że nie pojedziemy dalej, bo w taki sposób nie kończy się rajdów. Wiedzieliśmy tylko, że musimy się stamtąd jak najszybciej podnieść ruszać dalej bo traciliśmy cenny czas - powiedział po piątym etapie rajdu Marton.
W postawieniu samochodu z numerem startowym 372 na koła pomagali kibice oraz druga załoga startująca w barwach RMF Caroline Team Albert Gryszczuk i Rafał Marton.
- Miejscowi podjechali do nas po 15 minutach. Akurat nadjechali też Albert z Michasiem. Po wszystkim sprawdziliśmy czy samochód da się odpalić. Po uruchomieniu ruszyliśmy w pogoń za straconymi minutami - opowiadał Małysz. - To był błąd. Trzeba było zatrzymać się przed tym rowem i rozejrzeć się - dodał potem były skoczek.
- To nie jego wina. Jeśli ktoś jest odpowiedzialny, to bardziej ja niż on - bronił Małysza jego pilot. - Myślę, że kiedy jechaliśmy w kurzu za dwoma innymi autami powinienem wyhamować Adama. Powiedzieć, aby poczekał na lepszą widoczność. Sam wypadek to był moment. Polecieliśmy na bok i tak już zostaliśmy - tłumaczył Marton.
Nieprzyjemny, choć na szczęście niegroźny w skutkach incydent źle wpłynął jednak na siedzącego za kierownicą Małysza.
- Później było troszkę nerwowo. Raz nawet się zakopałem, więc Rafał starał się mnie uspokoić. Jedź sobie spokojnie, oddychaj głęboko. Przecież potrafisz się wyluzować. No i kiedy tak zrobiłem, znowu jechało się przyjemnie - mówił Adam. Dalej jechali już czysto i płynnie przez wysokie wydmy.
Bez większych problemów liczący 423 km etap z Chilecito do Fiambali pokonali za to Albert Gryszczuk i Michał Krawczyk, którzy odrabiają straty po nieudanym początku rajdu. - Zawodnicy, którzy znali już ten etap z wcześniejszych rajdów oceniali go jako bardzo trudny i to się niestety potwierdziło. Tyle tylko, że w naszej ocenie problemem nie była demonizowana wydma Fiambala. Ona okazała się dla naszych samochodów łatwa, dopiero później okazało się, że jest bardzo ciężko. Na koniec przez ostatnie 6 km organizatorzy przygotowali nam w prezencie jazdę przez sypkie piaski fesz fesz. Znajdowaliśmy się w tym momencie za trzema ciężarówkami, które zrobiły nam taką zadymę, że stwierdziliśmy, że nie jedziemy, czekamy aż się to wszystko uspokoi, bo w coś uderzymy - opowiadał Gryszczuk.
- Jestem tak zmęczony jakbym przejechał po tych wydmach nie 177, a 1000 km. Kiedy zbliżał się piasek, spuszczaliśmy powietrze w oponach do 0,3 atmosfery i przejeżdżaliśmy delikatnie by nie zmęczyć silnika. Gdy zaczynały się kamienie, pompowaliśmy koła na 2 atmosfery. I tak w kółko. Statyka terenu zmieniała się 8 razy w ciągu tego etapu. Najważniejsze by dojechać do mety i trzymać się blisko Adama. Dzisiaj mieliśmy przykład tego, że ta pomoc jest bardzo ważna - dodał kierowca drugiego zespołu RMF Caroline Team, które w trudach wyścigu wspiera Salewa.
Nieźle spisuje się również ciężarówka zespołu R-SixTeam. Podróżujący nią Robert Szustkowski, Robert Szustkowski Jr i Jarek Kazberuk są zadowoleni z przebiegu rywalizacji. - Na wczorajszym oesie udało nam się utrzymać dobre, równe tempo. Większa część trasy ścigaliśmy się z szybkimi Man'ami X-Raidu. Odcinek trudny technicznie. Było na nim wszystko oprócz wydm. Serwisy załóg, które próbowały pojechać ten etap za mocno miały w nocy pełne ręce roboty. Nasz Unimog tymczasem bez zarzutu. Gorzej z nami. Czujemy się jak wyjęci z pralki ... - opowiadał na mecie czwartego etapu Jarek Kazberuk.
Klasyfikacja generalna po 5 etapach Dakar Rally 2012:
Samochody:
39. Adam Małysz/Rafał Marton +5.43.19.
88. Albert Gryszczuk/Michał Krawczyk +16:43.17
Ciężarówki:
41. Robert Szustkowski/Szustkowski Jr/Jarosław Kazberuk +11:10:40
Quady:
*11. Łukasz Łoker Łaskawiec + 5:20.47
* - poza klasyfikacją generalną