
12-01-12
RMF Caroline Team i R-SixTeam wjeżdża do Peru
RMF Caroline Team i R-SixTeam wjeżdża do Peru
Po zakończonym właśnie 10 etapie rajdu, ekipa RMF Caroline Team, po raz pierwszy w historii Dakaru wjeżdża do Peru. Zawodnicy będą ścigać się po zupełnie nowych, nigdzie nie opisanych terenach. Nawigacja na czterech ostatnich etapach może być kluczowa dla końcowych wyników rajdu.
- Jeśli chodzi o ściganie się w Peru to niestety jedna wielka niewiadoma. Wszyscy powtarzają tylko, że będzie bardzo ciężko. Ale to nic nowego, taki jest Dakar. Trzeba to przyjąć na klatę i jechać - mówi pewnym głosem Rafał Marton z ekipy RMF Caroline Team.
Przenosiny do nowego kraju oznaczają zmianę czasu obowiązującego na rajdzie. W nocy ze środy na czwartek zegarki uczestników zostały cofnięte o dwie godziny. Dla mechaników to podarowane dwie godziny dodatkowego czasu na naprawy, dla zawodników dwie dodatkowe godziny snu.
- Ten czas bardzo się nam wszystkim przyda - komentuje Adam Małysz. - Ogólnie nie jestem zmęczony, za to bardzo się cieszę, że ciągle jedziemy, a samochód jest cały. Jednak po dotarciu do obozu odczuwam trudy kolejnych etapów wyścigu.
Dobija mnie jazda po pisakach fesz fesz. Piaskowy pył dostaje się wszędzie. Pomimo kombinezonu i kasku jest w uszach, w buzi, w nosie. To strasznie męczy, szczególnie oczy - opowiada kierowca pierwszej załogi z numerem 372.
Debiutujący w Dakarze honorowy mieszkaniec Wisły w środę zaliczył swój najlepszy wynik w tym rajdzie. Po 10 etapie został sklasyfikowany na 33. miejscu. W generalce zajmował jeszcze lepszą - 32 lokatę. - Wynikło to chyba z płynnej jazdy równym tempem. Zaraz na początku, w fesz feszu, przez 20 km wlekliśmy się za blokującą nas ciężarówką. Kiedy dogoniła nas, a później wyprzedziła następna, nasze auto ugrzęzło w zrobionych przez nią koleinach. Wydostanie stamtąd zajęło nam sporo czasu. Później staraliśmy się nadrabiać te minuty. Na wydmach nie daliśmy rady wspiąć się na jeden z podjazdów. Musieliśmy zawrócić i znów się zakopaliśmy. Następnie już wszystko poszło nam sprawnie i chyba stąd ten niezły nawet wynik. Jechaliśmy równo, mijając po drodze wiele zakopanych samochodów. Widzieliśmy nawet Krzysztofa Hołowczyca.
Chcieliśmy mu pomóc, ale stwierdził, że i tak nie damy rady go pociągnąć - relacjonuje Małysz.
Znakomity jak na debiutanta rezultat sprawił, że były skoczek narciarski zebrał sporo gratulacji od bardziej doświadczonych kolegów z innych polskich ekip. - To duża niespodzianka, ale przede wszystkim zaskoczyliśmy samych siebie, ponieważ ten etap nie układał się po naszej myśli. Już na początku odcinka wpadliśmy do dziury. Musieliśmy wysiąść, by podnieść auto i dopiero wtedy wyjechać. Straciliśmy też trochę czasu na wydmach. Tam zjechaliśmy z podjazdu, zmniejszyliśmy ciśnienie w oponach i udało się. Potem jechaliśmy już sprawnie, utrzymując niezłe tempo - analizuje Marton.
Ponownie poważne kłopoty z samochodem mieli Albert Gryszczuk i Michał Krawczyk. W ich Pajero przestały działać między innymi turbina oraz hamulce. Zawodnicy ofiarnie walczyli o ukończenie środowego etapu. Pomimo problemów na metę 10 odcinka udało się im się dotrzeć jeszcze w regulaminowym czasie, więc pomimo obaw wystartują jednak w kolejnym etapie wyścigu.
Rewelacyjnie na trasie z Iquique do Arici spisała się załoga R-SixTeam. Podróżująca na pokładzie Unimoga załoga w składzie Robert Szustkowski, Robert Szustkowski Junior i Jarek Kazberuk przebyła 337 km odcinka specjalnego w rewelacyjnym czasie zajmując w klasyfikacji 10. etapu 24. miejsce.
Pech dopadł jadnak Krzysztofa Hołowczyca. Awarie układu kierowniczego unieruchomiły Mini nr 304. Prawdopodobnie dotarła już do niego ciężarówka serwisowa i podejmowane są próby naprawy. Holowanie samochodu 150 km do mety jest niemożliwe. Niestety, dzisiejsza strata, jaką zanotuje nasz zawodnik wyklucza go z rywalizacji o miejsce w czołówce.
Na mecie odcinka wcześniej pojawili się motocykliści Jacek Czachor na 20.miejscu (15. generalnie) i Marek Dąbrowski – jako 52. zawodnik (36. w klasyfikacji łącznej). Rafał Sonik na swoim quadzie dojechał jako 6. Jeśliby był ujmowany w zestawieniu generalnym zajmowałby 5. lokatę. Piotr Beaupre minął 6. punkt, ciężarówka Grzegorza Barana jest po 5. pomiarze.
Wyniki na 10 etapie:
Adam Małysz/Rafał Marton - 33 miejsce - 07:02.17
Albert Gryszczuk/Michał Krawczyk -
Robert Szustkowski/Robert Szustkowski Jr/Jarek Kazberuk - 24 miejsce - 07:46.21 (ciężarówki)
Klasyfikacja generalna po 10 etapach:
Adam Małysz/Rafał Marton - 33 miejsce
Albert Gryszczuk/Michał Krawczyk -
Robert Szustkowski/Robert Szustkowski Jr/Jarek Kazberuk - 32 miejsce (ciężarówki)