02-01-12

Wystartował Dakar 2012

Wystartował Dakar 2012

Ponad 7 godzin trwała prezentacja uczestników rajdu Dakar. Przedzielane pokazami akrobacji samolotowej i jazdy na motocyklu tysiącom fanatycznie reagujących kibiców pokazały się kolejno quady, motocykle, samochody i ciężarówki, które dzień później wyruszyły w liczącą prawie 9 tysięcy kilometrów wyprawę do Limy.

 

- To nużące, ale mam nadzieję, że niebawem pojedziemy - mówił zniecierpliwiony Adam Małysz. Dla niego i pozostałych zawodników startujących dwoma Mitsubishi Pajero RMF Caroline Team pozornie prosta przejażdżka z jednego końca miasta na drugi okazała się pięciogodzinną przeprawą.

 

- Ale atmosfera była świetna. Podobało mi się, że kibice towarzyszący nam przy trasie wspierają wszystkich. I załogi z czołówki, i tych słabszych. To miłe - komentował były skoczek narciarski. - Ja nie czuję tremy przed debiutem. Nie sprawdzałem, co nas czeka na trasie. Wolę nie wiedzieć i dać się zaskoczyć, niż przejmować się na zapas - stwierdził.

 

Organizatorzy postanowili nie oszczędzać uczestników swojej imprezy. Na rozgrzewkę zafundowali im etap liczący 820 km.

Po pierwszym etapie rajdu debiutujący w barwach RMF Caroline Team słynny skoczek narciarski Adam Małysz (z Rafałem Martonem) uzyskał odległy rezultat.

Jeszcze przed startem Rafał Marton zapowiadał jednak, że nie dadzą się porwać emocjom już na początku wyścigu.

 

- Pierwszy odcinek jechaliśmy sobie ostrożnie, zgodnie z wcześniejszym założeniem. Chciałem by Adam oswoił się z tym rajdem i całym przedsięwzięciem. Wyprzedziliśmy dwa lub trzy samochody, z kolei na plaży nas wyprzedziły dwa buggy - opowiadał. - Jestem bardzo zadowolony z tego co pokazał Adam. Teraz widać jak pomogły nam treningi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wjechał na wydmy prosto z twardej nawierzchni i pokonał je bez obaw, płynnie, sprawnie i swoim tempem. Mieliśmy tam tylko głupią przygodę. Drogę zajechał nam samochód telewizyjny, wjechał na nasz ślad i zakopał się. Musieliśmy się zatrzymać i straciliśmy kilka minut.

 

Zawodników obowiązuje też ograniczenie prędkości do 110 km/h, co dodatkowo utrudnia im jazdę. - To jakaś paranoja. Jedziemy cały dzień, wszyscy nas wyprzedzają, zajeżdżają drogę i robią zdjęcia. Po prostu masakra - uważa pilot Adama Małysza. Marton dobrze ocenił jednak debiut byłego skoczka narciarskiego w Dakarze. Po niedzielnym oesie Małysz i Marton zajmują 70. miejsce.

 

O wiele gorzej pierwszy etap wyglądał w wykonaniu drugiej załogi RMF Caroline Team. W Pajero Alberta Gryszczuka i Michała Krawczyka na odcinku specjalnym zepsuł się jeden z elementów sprzęgła. Samochód utknął na wydmach i do mety został doholowany przez ciężarówkę serwisową. Awarię udało się naprawić, ale załoga dotarła na biwak późno w nocy.

 

Jadący quadem Łukasz Łaskawiec okazał się najlepszym zawodnikiem RMF Caroline Team pierwszego dnia rajdu. Na inaugurującym rywalizację, prowadzącym z Mar Del Plata do Santa Rosa de la Pampa etapie uzyskał w swojej kategorii drugi czas. Niestety, ponieważ należy on do grupy zawodników wykluczonych z imprezy za posiadanie pojazdu rzekomo niezgodnego z opisem technicznym, jego wynik szybko zniknął z tabelek.

 

- Wykręciłem dobry czas, ale niestety nie jesteśmy liczeni w klasyfikacji generalnej. Ciągle walczymy z sędziami i organizatorami, by jednak nas do niej wprowadzili. Staramy się bardzo, bo to dołujące - mówił Łaskawiec na biwaku w Santa Rosa. Wczoraj organizatorzy imprezy podali oficjalne uzasadnienie krzywdzącej dla 7 zawodników decyzji o przeniesieniu ich do odrębnej klasy. Po raz pierwszy od wybuchu afery powołali się w nim na konkretny paragraf, dali więc sportowcom możliwość dalszej walki o swoje prawa. - Wydaje mi się, że mamy tu do czynienia z próbą oszustwa - mówi zarządzający ekipą RMF Caroline Team Albert Gryszczuk.

 

Na razie "Łoker" nie do końca wie więc, o co walczy. Mimo to daje z siebie wszystko. - Dzisiaj najgorsza była dojazdówka do biwaku, której po odcinku specjalnym było ponad 600 kilometrów. To męczące, a jeszcze przy obowiązującym nas ograniczeniu prędkości to katorga. Sam odcinek specjalny był bardzo fajny. Przebiegał po części po plaży, nad oceanem, później niewielkie wydmy. No i długie proste, gdzie można było się rozpędzać. Wiejący od lądu wiatr niekiedy pomagał, bo rozganiał kurz. Ale podczas podróży na biwak dodatkowo utrudniał jazdę - opowiadał Łaskawiec.

 

34. edycja Rajdu Dakar rozpoczęła się tragicznie, w niedzielę w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku śmierć poniósł argentyński motocyklista Jorge Martinez Boero. Miał 38 lat.